niedziela, 4 kwietnia 2021

WIELKANOC 2021

Dziś w lesie spotkaliśmy Zajączka. Był w dobrej formie. Trochę narzekał, że gumki od maseczki uwierają go za uszami, ale poza tym wszystko u niego gra. Okazało się, że Zajączek też częściowo przeszedł na online, więc mogliśmy wymienić się doświadczeniami. Przyznał się, że początkowo, kiedy dowiedział się, że będzie musiał wysyłać ludziom linki na Zooma, zakupił sporą ilość linek wędkarskich oraz karton kopert - także sami widzicie - jest ktoś, kogo początki online były bardziej skomplikowane niż nasze. Wracając jednak do sedna: Zajączek prosił, żeby Was serdecznie pozdrowić. Życzył nam wszystkim dużo zdrowia. Ostrzegał przed zbyt dużą ilością sernika oraz zachęcał do częstego wychodzenia na spacer w czasie świąt i nie tylko. Wspominał też coś o tym, że ponoć nasza siła życiowa i wewnętrzna moc są silniejsze niż sobie wyobrażamy i żebyśmy w związku z tym absolutnie się nie poddawali oraz starali się zachowywać pogodę ducha. Zapewniał, że w końcu wrócimy na salę - twierdził, że wie to ze sprawdzonych źródeł. Najdziwniejsze było jednak, kiedy zaczął cytować Winstona Churchilla, który powiedział ponoć kiedyś: "Jestem optymistą. Bycie kimkolwiek innym, nie wydaje się być do czegokolwiek przydatne". Do tej pory nie miałam pojęcia, że Zajączek jest fanem Churchilla - cóż, człowiek cały czas się uczy. Na koniec odbyliśmy małą sesję jogi uwiecznioną na zdjęciu poniżej (Zajączek nie chciał, żeby go fotografować, ale ćwiczył za pierwszym drzewem od lewej) po czym każdy poszedł w swoją stronę. Pozdrowienia świąteczne dla Was :-)


poniedziałek, 8 marca 2021

"Joga. Jak zmienić postrzeganie swojego ciała i życia", M. Klein, A. Guest-Jelly

Z okazji Dnia Kobiet polecam poniższą publikację, która jest zbiorem opowieści dwudziestu pięciu osób (w wielu przypadkach nauczycielek jogi) o ich relacji z ciałem oraz o tym, jak bardzo ta relacja poprawiła się dzięki jodze. Opowieści są czasem smutne, czasem zabawne, zawsze szczere. Pokazują jak kiepskim pomysłem jest perfekcjonizm i próba dostosowania się do zmiennych kanonów piękna oraz standardów bycia "cool". Pokazują jak niesamowicie wyzwalającym, uzdrawiającym i uskrzydlającym doświadczeniem jest zaakceptowanie swojego ciała, uwolnienie się od nawyku porównywania się z innymi oraz wyzwolenie od potrzeby dopasowania metaforycznego "wzorka na leginsach" do "wzorka na macie". Książka porusza też motyw odpowiedzialności instruktorów jogi za tzw. medialny wizerunek jogi, który momentami niebezpiecznie zbacza w ślepą uliczkę, próbując dostosować się do mainstreamowych standardów piękna i przedstawiając jogę jako coś stworzonego wyłącznie dla ludzi szczupłych, zdrowych i młodych. Wśród autorów opowieści są m.in. piosenkarka Alanis Morissette i znana nauczycielka jogi Seane Corn. Polecam książkę kobietom z życzeniami, aby czuły się dobrze i komfortowo w swoim ciele i w swoim życiu.


 

niedziela, 10 stycznia 2021

CZY TWOJE POSTANOWIENIA NOWOROCZNE SĄ Z CZAPY? :-)

Samavritti Pranayama to technika oddechowa nazywana również “oddechem kwadratowym”. Nazwa “oddech kwadratowy” wynika z tego, że składa się on z czterech części: wdechu (puraka), wstrzymania oddechu po wydechu (kumbhaka), wydechu (rehaka) i wstrzymania oddechu po wydechu (sunjaka). Praktyka “oddechu kwadratowego” polega na zsynchronizowaniu wszystkich czterech części, tak żeby każda z nich trwała tak samo długo. Dążymy zatem do tego, żeby wdech, wstrzymanie, wydech i ponowne wstrzymanie trwały każdorazowo przykładowo 4 sekundy.

“Oddech kwadratowy” jest świetnym narzędziem pomagającym radzić sobie z napięciem, niepokojem i zdenerwowaniem, a jego struktura może być przydatną metaforą, obrazującą cykliczność naszego życia. Przykładem mogą być cykle roczne, gdzie: wdech to nowy rok, wstrzymanie oddechu to faza ugruntowania i czas, kiedy “nowe” stopniowo zamienia się w “stare”, a wydech to zakończenie starego roku, po którym znowu następuje zatrzymanie.

Mimo że teoretycznie rozpoczął się już kolejny rok, to w rzeczywistości jesteśmy nadal w fazie “wstrzymania”. Jesteśmy nadal w polu rażenia astronomicznego przesilenia zimowego, podczas którego natura stwarza nam dogodne warunki do tego, żeby się zatrzymać. Być może trochę nie podoba nam się to, że jest szaro, buro i ponuro, że jest zimno i szybko robi się ciemno, ale dzięki temu mamy doskonałą sposobność, żeby jeszcze na moment przystanąć i zrobić mały rekonesans w swoich potrzebach, planach, relacjach. Niekoniecznie jest to więc czas niesamowitej aktywności i wprowadzania rewolucyjnych zmian. Raczej jest to czas siedzenia z gorącą herbatą i kocem, spokojnego ruchu, długich spacerów, wysypania się i powolnego budzenia do tego, co będzie - czas ocieplania stosunków z sobą samym i otoczeniem.

Jeśli zatem wcześniej tego nie robiłeś i naprawdę tego nie czujesz, to nie wstawaj teraz za wszelką cenę o 5:00 rano po to, żeby wycisnąć z siebie ambitną praktykę jogi albo przebiec po ciemku 10 km. Jeśli nigdy wcześniej tego nie robiłeś, to nie szalej nagle z morderczymi treningami i postanowieniami, które tylko sprawią, że poczujesz frustrację. Jak pokazują badania około 90% postanowień noworocznych “umiera” po dwóch tygodniach. Dzieje się tak nie dlatego, że ludzie są beznadziejni, leniwi i niekonsekwentni. Dzieje się tak dlatego, że zwyczajnie dla wielu z nas to nie jest czas na takie akcje. Dzieje się tak również dlatego, że większość rzeczy lądujących na noworocznych listach postanowień to rzeczy, które sobie wymyśliliśmy, ale których kompletnie nie czujemy. Innymi słowy to rzeczy z głowy, czyli mówiąc kolokwialnie z “czapy”, a nie rzeczy, które faktycznie wynikają z naszych autentycznych potrzeb.

Dlatego nie czuj się źle, jeśli nadal hibernujesz jak niedźwiedź, podczas gdy inni rzucili się w wir rzeźbienia “nowego ja”. Niedźwiedzie są całkowicie w porządku :-)  Zatrzymanie oddechu po wydechu to sunjaka. Ten czas jest w porządku. Wykorzystaj go  na “wycieczki” w głąb siebie, na regenerację i zbieranie sił na kolejny nowy “wdech”.