poniedziałek, 26 września 2022

DWIE JESIENNE OPOWIEŚCI

Opowieść numer 1 jest o tym, że jesień jest bura, ponura, że ma się spadek energii oraz obniżony nastrój, że łapie się przeziębienia, że ma się “Niechcieja” oraz że szybko robi się ciemno.

 
Opowieść numer 2 jest o tym, że jesień jest piękna,“złota, polska”, że jest wełniana, polarowa, przytulna, że pachnie pieczonymi warzywami, przyprawami, gorącą herbatą, że kojarzy się z czytaniem książek, z oglądaniem filmów, chodzeniem po lesie, świeczkami, regeneracją, długimi wieczorami spędzanymi z przyjaciółmi lub z samym sobą.
 
Obydwie opowieści mają potencjał realizacji zależny od tego, którą z nich będziesz sobie “opowiadać”.
 
Jeśli lubisz opowieść numer 1, to bardzo niewiele potrzeba, żeby ją zmaterializować. Najważniejsze wskazówki poniżej:
- nie wysypiaj się i jak to tylko możliwe zarywaj nocki
- nie jedz śniadania lub ewentualnie zalicz “hot doga” na stacji benzynowej i zalej kawą (w ogóle nie zwracaj uwagi na to, co jesz, na witaminy, nawadnianie - szkoda czasu)
- dodaj sobie “animuszu” cukrem prostym - to niezawodnie stawia na nogi na chwilę
- jeśli tylko nie jest to konieczne, nie spędzaj czasu na zewnątrz, bo jest zimno i można się przeziębić
- jeśli tylko pojawi się “Niechciej”, zdaj się na niego
- nie ruszaj się i uważaj na uprawianie sportu - zastygnij (w końcu dużo zwierząt hibernuje i dobrze na tym wychodzi)
- zrezygnuj z zajęć ruchowych w grupie (trzeba wyjść, wejść, zejść, wyjechać, dojechać i na dodatek można tam jeszcze spotkać kogoś w dobrym humorze albo o zgrozo się spocić)
- zapomnij o ćwiczeniach oddechowych - potrzeba na nie nawet 5 do 10 minut, a dzień jest krótki, więc nie ma czasu
- jeśli nastrój obniży Ci się trochę za bardzo, to “doskonale” działa objadanie się, siedzenie godzinami na social mediach, śledzenie bieżących wiadomości z kraju i ze świata 24/7 (ewentualnie możesz poświęcić jeszcze potem trochę czasu na komentowanie ich na fb lub na odpowiadanie na komentarze ludzi, których nie znasz)
- korzystaj z różnych dostępnych narzędzi mogących pomóc Ci utrzymać kiepską formę psychiczną tej jesieni (oprócz siedzenia na fb będzie to również plotkowanie, żywienie urazy, strzelanie focha, ocenianie innych, zajmowanie się cudzymi sprawami, kreślenie czarnych scenariuszy, pielęgnowanie strachu (w końcu jest sporo rzeczy, których można się w tym roku bać)
- no i najważniejsze: unikaj jogi (czas z sobą samym? w ciszy? o nie! jeszcze poczujesz się lepiej i cała opowieść numer 1 pójdzie wniwecz).
 
Jeśli natomiast wolisz kierować się w stronę opowieści numer 2, to zacznij od tego, żeby nie realizować powyższych wskazówek, a pozostałe instrukcje prawdopodobnie popłyną do Ciebie z tzw. “wnętrza”. Wiele rzeczy może stać się wtedy prostszych i lepszych :-)

 

sobota, 2 lipca 2022

"Radość życia, czyli jak zwyciężyć depresję" David D. Burns

Już za niecałe 2 tygodnie pojawi się na rynku wydawniczym rewelacyjna książka doktora Davida Burnsa pt. “Radość życia, czyli jak zwyciężyć depresję. Terapia zaburzeń nastroju”. Polski tytuł sugeruje, że książka jest głównie dla osób dotkniętych depresją, ale w rzeczywistości bardziej adekwatny jest według mnie tytuł oryginału, który brzmi “The Feeling Good”, czyli “Dobre samopoczucie”. To świetna pozycja, dla wszystkich, którzy chcieliby zobaczyć, jak zachodnia medycyna i psychologia opisują zjawisko jogowej mai, czyli założenia, że umysł często płata nam figle i tworzy iluzje, które niewiele mają wspólnego z rzeczywistością a mimo to odciskają negatywne piętno na naszym zdrowiu, samopoczuciu i jakości życia. W podejściu psychologii poznawczo-behawioralnej iluzje te noszą nazwę “zniekształceń poznawczych”, a ich uświadomienie i nauka ich korygowania jest kluczem do uwolnienia się od negatywnych mentalnych schematów.

 
Mnóstwo praktycznych ćwiczeń, arkusze do pracy własnej, liczne przykłady, rzetelna i przydatna teoria (bazująca na 40-letnich badaniach i ponad 40 tysiącach godzin terapii przeprowadzonych przez autora), a nawet dodatek w postaci krótkiego przewodnika po najczęściej przepisywanych lekach przeciwdepresyjnych sprawiają, że książka sprzedała się na na całym świecie w ilości ponad 5 milionów egzemplarzy. Badania przeprowadzone na grupie osób z zaburzonym nastrojem dowiodły, że już sam fakt czytania tej książki wpływał na poprawę ich samopoczucia, co również przyczyniło się do jej ogromnej popularności.
 
Jak dla mnie to jedna z tych książek, którą KAŻDY powinien chociaż raz w życiu przeczytać, żeby poznać podstawy działania własnego umysłu i nauczyć się, jak pomóc sobie w trudnych sytuacjach. Ogromne żniwo zbierane obecnie przez depresję, nerwicę i stany lękowe jest bowiem nie tylko skutkiem ubocznym szaleńczego tempa życia i rozwoju cywilizacyjnego, ale również braku wiedzy na temat natury umysłu i procesów w nim zachodzących.
Książkę polecam dopiero teraz ponieważ w ostatnich latach jej nakład był wyczerpany a ceny używanych egzemplarzy dochodziły do ponad 300zł (!) Obecna cena to około 40zł. Aktualnie książka jest dostępna w przedsprzedaży.

 

sobota, 18 czerwca 2022

ADRENALINOWY "HAJ"

Czy znasz to uczucie, kiedy po wyczerpującym tygodniu nadchodzi wyczekiwany weekend, podczas którego zgodnie z powszechnie panującymi zaleceniami masz w planie odpocząć, zadbać o siebie, wyskoczyć w góry albo iść na warsztaty jogi, ale nagle pojawia się migrena, ból w lędźwiach, zapalenie pęcherza i inne tego typu “atrakcje”? Albo kiedy wreszcie masz upragniony urlop i po dwóch dniach zamiast odprężenia czujesz, że nic cię nie cieszy lub też że chyba łamie cię w kościach albo bolą cię zatoki? Jeśli myślisz, że to wina pecha, klimatyzacji w samolocie, zmiany ciśnienia albo złej pozycji podczas snu, to nie zawsze musi to być prawda. Sprawcą i organizatorem wyżej wymienionych sytuacji często jest tzw. adrenalinowy “haj” lub też precyzyjniej rzecz ujmując jego spadek.
 
Adrenalinowy “haj” jest częścią reakcji stresowej, która najbardziej drobiazgowo została przebadana przez dra Hansa Selye’go (twórcy terminu "stres") i dra Waltera Cannona. Większość opracowań dotyczących “anatomii” stresu bazuje właśnie na ich badaniach i jest obecnie dobrze znana. Wiemy więc, że w odpowiedzi na prawdziwe lub wyobrażone zagrożenie organizm uruchamia “reakcję alarmową”. Efektem tej reakcji jest ogromny wyrzut kortyzolu i adrenaliny do wszystkich organów ciała w celu przygotowania nas do walki lub ucieczki. Idealny scenariusz napisany przez naturę zakłada, że faktycznie odbędziemy walkę lub uciekniemy i tym sposobem szybko uporamy się z zagrożeniem. Słowem, że szybko załatwimy sprawę, a tym samym pozwolimy na znaczne zmniejszenie poziomu hormonów stresu we krwi oraz na powrót ciała do równowagi.
 
Jak wiemy, tak się jednak nie dzieje. W rezultacie intensywnego i szybkiego tempa życia “reakcja alarmowa” na stres, która pierwotnie miała być krótkotrwała zamienia się w stan permanentny. Żeby poradzić sobie z życiem na wysokich obrotach, z wyzwaniami, "challengami”, konkurencją, rywalizacją, nadmiarem bodźców i niewyspaniem, potrzebujemy nieustającego uwalniania hormonów stresu, bo paradoksalnie hormony stresu dają nam “kopa do życia” oraz o czym nie wszyscy wiedzą, działają znieczulająco. Tak powstaje adrenalinowy “haj”, od którego sporo osób zwyczajnie się uzależnia. Uzależnienie od określonego poziomu adrenaliny i kortyzolu we krwi sprawia, że kiedy ich poziom się zmniejsza, jesteśmy na głodzie i szukamy powodu, żeby znowu “skoczyło nam ciśnienie”. Czasem przejawia się to w tendencji do poszukiwania szeroko pojętych “mocnych wrażeń” a czasem w szukaniu draki, konfliktu, wroga, na którym można byłoby się wyżyć. W pewnym sensie uzależnienie od adrenalinowego “haju” tłumaczy, skąd bierze się tak powszechne zjawisko hejtu.
 
Człowiek uzależniony od adrenalinowego “haju” będzie nieustannie dążył do ekscytacji i nadmiernej stymulacji. Zawsze musi się dziać coś “wyjątkowego” i “ekstremalnego”, co zapewni danej osobie stan zbliżony do euforii, za który to stan obok adrenaliny odpowiada również kortyzol. Natomiast właściwości znieczulające kortyzolu sprawiają, że kiedy jesteśmy w stresowym transie zwyczajnie nie czujemy żadnych problemów w ciele. Gdy więc nadchodzi czas urlopu i spada produkcja adrenaliny i kortyzolu, cała prawda o stanie naszego organizmu wychodzi na jaw. Nagle czujemy różne dolegliwości fizyczne, które wcześniej były stłumione i ignorowane. Nagle czujemy niezrozumiały spadek nastroju i rozdrażnienie. Jesteśmy mniej skupieni i tym samym bardziej skłonni do drobnych urazów, zwichnięć, skaleczeń. W pewnym sensie pojawia się nam “reakcja odstawienna”. A zatem za nasze kiepskie samopoczucie zazwyczaj nie odpowiada ani pech, ani klimatyzacja, ani zła pozycja podczas snu, tylko stres w przeróżnych postaciach. Warto pamiętać, że jeśli nie zrobimy czegoś, by wracać do równowagi każdego dnia, to nawet najbardziej wymyślny urlop niewiele nam pomoże, a przewlekły stres nie tylko będzie psuł nam nasz czas wolny, ale prędzej czy później doprowadzi do wypalenia i wyczerpania. Czy w związku z powyższym trzeba jeszcze komuś tłumaczyć, dlaczego regularna praktyka jogi jest tak niesamowicie ważna?