piątek, 22 kwietnia 2022

Gadzi mózg

“Gadzi mózg” to zwyczajowe określenie rozpowszechnione w latach 60-tych przez neurologa Paula D. MacLeana. Odnosi się ono do tej części mózgu, która odpowiada za najbardziej pierwotne potrzeby i instynkty związane z przetrwaniem. Kiedy “gadzi mózg” czuje się zagrożony, robi wszystko, żeby odzyskać poczucie bezpieczeństwa. W całkiem dobrej wierze skraca nam czas reakcji a tym samym w pewnym sensie odcina nas od logicznego myślenia. Robi to po to, żeby jak najszybciej przejąć kontrolę nad sytuacją i nas “uratować”. “Gadzi mózg” wie, że w momencie grozy, nie ma czasu na rozmyślania i trzeba działać. Mechanizm ten sprawdza się doskonale, kiedy w naszym kierunku pędzi tygrys szablozęby i naprawdę nie ma się nad czym zastanawiać - trzeba działać.
 
Problem pojawia się, kiedy “gadzi mózg” odpala nam się w sytuacjach, które są stresujące, ale wymagają przytomnego myślenia oraz perspektywicznego spojrzenia na sprawę. “Gadzi mózg” może w takich sytuacjach narobić więcej szkody niż pożytku, siejąc prawdziwy chaos, niszcząc relacje międzyludzkie oraz często pogrążać nas jeszcze bardziej. Życie w trudnych i przygnębiających czasach sprawia, że “gadzi mózg” jest w nieustannej gotowości do działania. W efekcie jesteśmy drażliwi, wybuchowi i konfliktowi. Wystarczy mała iskra - źle dobrane słowo, nie ten gest, nie ta mina, za długa kolejka w sklepie, o jedna zła wiadomość za dużo i mentalny pożar gotowy.
 
Praktyka jogi może nam bardzo pomóc w uspokojeniu “gadziego mózgu”. Wchodzenie na matę i fundowanie sobie momentów zwolnienia lub zastygnięcia w pozycjach, może zatrzymać błędne koło agresji, lęku lub przygnębienia. Joga dosłownie i metaforycznie sprawia, że bierzemy głęboki oddech, robimy krok w tył i zyskujemy ten mały moment w czasie i przestrzeni, kiedy chwytamy dystans, balans i odpowiednią perspektywę. Dystans między nami a emocjami, między nami a naszymi myślami. Dystans, który umożliwia zrozumienie, że myśl lub emocja może być paraliżująca, ale my nie jesteśmy ani tą myślą, ani tą emocją. Emocja minie, myśl przepłynie - my zostaniemy. Ten moment może trwać chwilę a może rozciągnąć się w czasie. Niezależnie od tego, czy trwa kilka sekund, czy kilka godzin, daje niesamowite uczucie wytchnienia.
 
To wytchnienie nie pojawi się w efekcie oglądania lekcji jogi na YouTubie ani czytania o jodze. Żeby się pojawiło, potrzebne jest regularne stawianie się na macie i pozwalanie na to, żeby joga robiła swoją robotę, oswajała nasz “gadzi mózg” i poprzez to pomagała nam działać skuteczniej, sensowniej i lepiej

 

czwartek, 25 listopada 2021

O MYŚLENIU W KÓŁKO

Ruminacje, czyli natarczywie powracające negatywne myśli, budzące niepokój, podejrzliwość, strach. Inne myśli, które niekoniecznie są negatywne, ale oprócz tego, że zużywają sporo naszej cennej energii, to nic kompletnie z nich nie wynika. Myśli komentujące, oceniające, porównujące, oczekujące, zazdrosne, złorzeczące, czarnowidzące. W końcu stan określany potocznie jako "bezmyślny", kiedy np. bezmyślnie surfujemy po internecie i wpadamy w otchłań totalnego, automatyzmu, w którym jesteśmy tak cudownie podatni na sugestie, "dobre rady", teorie spiskowe i inne cuda. Ach te myśli! Bez nich trudno, z nimi jeszcze gorzej!
 
Jedno jest pewne - wszystko zaczyna się od myśli. Jeśli więc zauważasz, że Twoje myśli negatywnie wpływają na Twoje samopoczucie i życie, to nie bij się z nimi jak pan Janusz ze zdjęcia poniżej. Lepiej trenuj się w obserwowaniu myśli, przyłapywaniu ich na "gorącym uczynku", przekierowywaniu ich na inny tor i w rozpraszaniu tych, które są szkodliwe. Przede wszystkim jednak ucz się puszczania myśli i "nie przyklejania" się do nich. To jest właśnie to, czego nieustająco uczymy się podczas praktyki jogi. Dlatego joguj regularnie - może być krótko, byle regularnie. Doświadczenie pokazuje, że nawet krótkie, ale systematyczne sesje jogi dają dużo lepsze efekty niż bicie się z myślami.
 
Wreszcie jak radzi nauczycielka i autorka Byron Katie: nie wierz wszystkim swoim myślom! Nie wierz w każdy scenariusz, który tworzą Twoje myśli. Szczególnie jeśli pojawia Ci się myśl taka jak np. "masakra", "to już jest koniec", "to jest dramat", to jeśli złapiesz tego typu myśli "za rogi", prawdopodobnie okaże się, że w rzeczywistości sytuacja jest daleka od masakry, końca świata lub dramatu.
 
Joga ma w swym arsenale pojęć określenie "Maja", które oznacza iluzję i z którego wywodzi się polski wyraz "majaki"/"majaczyć". Mając świadomość skłonności umysłu do mniej lub bardziej groźnych majaków, ćwicz uważność i umiejętność zatrzymywania się, by nie dać się porwać Mai.
 
Obrazek znaleziony w internecie podczas "bezmyślnego" surfowania ;-) 


niedziela, 31 października 2021

O przemijaniu

Według pierwszej zasady termodynamiki “w układzie zachowawczym energia nie może ani powstawać, ani zanikać - może jedynie przeistaczać się z jednej postaci w drugą”*. Ta jedna z podstawowych zasad fizyki koresponduje ze słowami znanego nauczyciela i mistrza Zen Thich Nhat Hanha, który twierdzi (i nie jest w tym twierdzeniu osamotniony), że zarówno my jak i wszystko wokół nas nieustannie się przeistacza. Tak samo jak chmura przeistacza się w parę, deszcz albo śnieg, tak samo i my każdego dnia zmieniamy się produkując myśli, słowa i działania. Kiedy chmura znika z naszego pola widzenia, nie oznacza to, że zniknęła całkowicie, a jedynie że przeistoczyła się w mgłę, parę, lód lub wodę, która znalazła się np. w trzymanym przez nas kubku herbaty. 
 
Nie wiem, czy dobrze rozumiem pierwszą zasadę termodynamiki, ale i bez niej wierzę, że ani energia chmury, ani energia człowieka nigdy nie znika, a jedynie nieustannie się przekształca. Wierzę, że to co zostaje i po chmurze i po wszystkich istotach żywych to właśnie ich energia. Energia, która zamienia się w energię pięknego dnia, jaskrawych kolorów, ciepłego wiatru, żarzącego się słońca i całej reszty estetycznego przepychu oferowanego przez naturę - krótko mówiąc w energię ŻYCIA. 
 
Dlatego kiedy chcę uczcić czyjąś pamięć, idę w stronę życia. Idę dosłownie i idę bardzo! Podświadomie czuję, że to najlepszy prezent, jaki mogę zrobić sobie i wszystkim, którzy “zniknęli z pola widzenia”. Jak dotąd nie udało mi się odkryć lepszego i bardziej skutecznego sposobu na radzenie sobie ze stratą i przemijaniem, jak celebrowanie i docenianie życia. Trochę nieśmiało polecam bardzo!