niedziela, 16 maja 2010

"Anatomia hatha jogi" H. Davida Coultera

"Każdego roku mówię moim studentom w trakcie pierwszego wykładu, że przynajmniej połowa z tego, czego ich nauczę, w końcu i tak okaże się nieprawdą. Problem polega na tym, że nie wiem, która połowa. Przyszłość to twardy przełożony. Pomimo to instynkt stadny często przykuwa uwagę uczonych. Jak lemingi jesteśmy skłonni skoczyć z klifu, jeśli tylko wystarczająco wielu z nas podąża w jego kierunku". Michael Gershon, "The Second Brain"

Powyższy cytat został umieszczony na wstępie pierwszego rozdziału jednego z najbardziej znaczących opracowań dotyczących jogi, tj. "Anatomii hatha jogi" autorstwa H. Davida Coultera. To cytat – przestroga dla tych, którzy mają skłonność do głoszenia jedynie słusznych tez oraz dla tych, którzy bezkrytycznie dają się porwać magnetycznej mocy autorytetów. Z drugiej jednak strony cytat ten odgrywa dosyć przewrotną rolę szczególnie w kontekście praktyki jogi, której podstawowa forma nie zmienia się od wieków. Jeśli zatem od wieków asany w różnych odmianach jogi są wykonywane w ten sam sposób, to jest to dowód per se na to, że jakkolwiek wnioski wypływające z zachodnich i wschodnich badań na temat jogi mogą ulegać rożnym przekształceniom, to sam system ćwiczeń raczej już się nie zmieni i nie straszny mu żaden z "twardych przełożonych". W tym tkwi chyba największa moc jogi, od wieków w większym czy mniejszym stopniu przyczyniającej się do poprawy szeroko pojętej kondycji człowieka.

Książka godna polecenia ze względu na wyczerpujące, rzetelne opisy asan i ich oddziaływania na organizm ludzki, szczegółowe ilustracje układu mięśniowo-szkieletowego oraz przede wszystkim ze względu na jej naukowy kontekst (autor jest profesorem anatomii).

H. David Coulter "Nowy system hatha jogi dla ludzi zachodu. Anatomia hatha jogi. Podręcznik dla uczniów, nauczycieli i praktykujących", IBR Focus Sp. z o.o., Warszawa 2008.

piątek, 30 kwietnia 2010

"Kto to jest?"

Wczoraj na Wydziale Nauk Społecznych UŚ w Katowicach odbyło się spotkanie z Wojciechem Eichelbergerem. Temat przewodni brzmiał: "Duchowość jest bezwyznaniowa". Nie do końca mogę stwierdzić, czego spodziewałam się po wykładzie, ale zważywszy na motyw przewodni mentalnie przygotowałam się na intelektualne spory o Boga osobowego i nieosobowego, srogiego i miłującego, tego samego we wszystkich religiach oraz absolutnie innego w każdej. Tymczasem ku mojej niezmiernej przyjemności Pan Wojciech nie debatował, nie spierał się, ba – nawet za bardzo nie wykładał jak na wykład przystało. Rysując na białej tablicy kwiatki, domek, samochodzik, ludzika i inne obiekty życia codziennego płynnie przeszedł od roli prowadzącego do roli prowadzonego - a prowadziły go pytania audytorium: "kim jestem?"; "kto jest tym, który pyta, kim jestem?"; "jak obdarzać innych bezinteresowną miłością?"; "skąd we mnie tyle lęku?"; "co muszę robić, żeby moje życie miało sens?"; "skąd się wziąłem?". Odpowiedzi wyłaniały się z luźnych historyjek. O kostce lodu, która płynąc z nurtem rzeki, pyta kim jest. O różnicy pomiędzy kochaniem bliźniego swego JAK siebie samego, a kochaniem bliźniego swego JAKO siebie samego. O tym, czy butelka wody jest w środku czy na zewnątrz i o wielu innych rzeczach :-) Czy i gdzie jeszcze szukać odpowiedzi na ważne pytania? Myślę, że można je znaleźć wykonując następujące zadanie zaproponowane przez bohatera spotkania: przyjrzyj się bliskiej Ci istocie (matce, ojcu, żonie, dziecku, przyjacielowi, kotu) i zapytaj sam siebie: "KTO TO JEST?". Za żadne skarby nie daj się zbyć automatycznej odpowiedzi: "To moja matka (ojciec, żona, dziecko, przyjaciel, kot)". Pytaj dalej: "KTO TO JEST?" - tak długo aż ustąpią standardowe odpowiedzi ograniczające się do nazwy, określenia, imienia. Tak długo aż pojawi się niezwykłe zadziwienie, ciekawość i zachwyt nad tym, KIM ON/ONA/ONO JEST:-)

środa, 21 kwietnia 2010

Stanie na głowie a "efekt motyla"

Meteorolog Edward N. Lorenz mawiał, że nawet machnięcie skrzydeł motyla w Brazylii może wywołać tornado w Teksasie. Teoria „efektu motyla” nadaje pozornie błahym zdarzeniom nowe znaczenie i rzuca światło na wszytko to, od czego zależymy oraz na to, co jest zależne od nas. Jaki wpływ i na co będzie miała posadzona w ogródku sałata; zużyta w nadmiarze woda; „5 złotych na leki”, oddane starszej pani, która od lat naciąga przechodniów na ul. Korfantego w Katowicach; zbesztanie telemarketera oferującego darmowe smsy do trzech wybranych osób; gotowanie warzyw na parze w celu zachowania ich wartości multiwitaminowych; spacer z psem po Puszczy Kampinoskiej popołudniową porą itd. Nigdy nie wiadomo, co okaże się kolejnym „pyłem wulkanicznym znad Islandii” i kiedy właściwie zatrzyma się czas, którego ponoć można nie mieć albo mieć, albo z którym można się ścigać i robić inne abstrakcyjne rzeczy – ostatecznie okazujące się bańką mydlaną.


Przemycony TU utwór (ehm - jeśli pojawią się na początku reklama holenderska, to jedynie znak, że zaraz nastąpi sedno sprawy:-)) to właśnie opowieść o pudełku baniek mydlanych z prezentacją pozycji odwróconej w tle. Sirsasana zwana potocznie staniem na głowie niezwykle pozytywnie wpływa na układ mięśniowo-szkieletowy, krążenia, oddechowy, nerwowy i hormonalny. BKS Iyengar nazywa ją nawet królową wszystkich asan. Na co jeszcze wpływa sirsasana? I czy przykładowo wulkany praktykują asany?:-)