piątek, 12 stycznia 2018

"Paradoks Szympansa" Steve Peters

Jeśli ktoś miałby ochotę poczytać trochę o funkcjonowaniu ludzkiego umysłu, to polecam mądrą i zabawną książkę światowej sławy psychiatry prof. Petersa. “Paradoks Szympansa” to pozycja, która rzuci światło świadomości na wiele z naszych własnych, uprzykrzających nam życie schematów działania, takich jak:
- czynienie postanowień noworocznych, które wygasają po kilku dniach:-)
- objadanie się, kiedy nie jest się głodnym
- zadręczanie się
- zazdrość
- mimowolne gniewanie się
- potrzeba nieustannego potwierdzania swojej wartości u innych przez zdobywanie metaforycznych i dosłownych “lajków” i “głasków”
- mimowolne wpadanie w sytuacje konfliktowe
- rozczarowanie
- małe poczucie własnej wartości
- brak szczerości i wiele innych.

Prof. Peters używa dowcipnej metody wyjaśniania działania ludzkiego umysłu, opierającej się na założeniu, że każdy z nas ma w głowie Szympansa, Gremliny, Gobliny, Autopilota oraz Kamień Życia. Opisując ich zasady funkcjonowania, tłumaczy dlaczego czasem wszystko wymyka nam się spod kontroli oraz co z tym fantem zrobić.

Z książki dowiemy się także, co to jest postawa “Królewny Śnieżki” i “Wilka Alfa” (bardzo przydatna wiedza!) oraz czym w kulturze zachodniej jest “syndrom drzwi lodówki” i jak rzutuje on na całe nasze życie.

Techniki i ćwiczenia proponowane przez autora są naprawdę wykonalne, a o ich skuteczności świadczy chociażby fakt, że autor stosuje je, pracując tak z pacjentami jak również z odnoszącymi sukcesy sportowcami i olimpijczykami. Będzie to ciekawa lektura nie tylko dla osób, które na jogowej macie są “zen-flow-peace-and-love”, a potem wpadają w furię, kiedy ktoś zajedzie im drogę albo w dołek, kiedy nie dostaną tego, czego oczekiwali (lub kiedy ktoś spojrzy na nich nie “takim” spojrzeniem, jak "powinien":-)), ale dla wszystkich zainteresowanych lepszym poznaniem siebie. Książka napisana ze swadą. Czyta się szybko i przyjemnie, czując że przez autora przemawia szczera empatia i że naprawdę chciałby i sobie i nam wszystkim ulżyć w codziennych zmaganiach :-)

sobota, 23 grudnia 2017

List do Tajemniczego Renifera

Drogi Tajemniczy Reniferze,
dziękuję za zostawienie w recepcji Parku Wodnego tak wyjątkowego prezentu. Imbirowy Mikołaj rozbawił mnie na całego i rozłożył na łopatki - mam nadzieję, że kiedyś zastąpi on na sklepowych półkach te wszystkie czekoladowe - sądzę, że prawdziwy Mikołaj byłby przeszczęśliwy, gdyby tak się stało. Poza tym dziękuję Ci za piękny list - do tej pory przeczytałam go trzy razy i za każdym razem czuję wzruszenie. Powiem Ci, że podarować komuś w jednym prezencie rozbawienie, wzruszenie i tajemnicę to naprawdę COŚ! Dziękuję Ci bardzo i mam nadzieję, że jak przyjdziesz na jogę, to dasz mi znać, że Ty to Ty, bo chętnie bym Cię uściskała :-)
Pozdrawiam ciepło,
Kasia B.

wtorek, 28 listopada 2017

Dharana znaczy koncentracja - o wykorzystaniu jogi w życiu codziennym

Kuba ma 11 lat i już drugi rok chodzi z mamą na jogę. Fakt ten jest wbiciem klina w moje przekonania dotyczące dzieci na zajęciach dla dorosłych - że z wielu powodów nie powinny i że z wielu powodów nie ma to sensu. W większości przypadków jest to racja, ale jeśli chodzi o Kubę, to mój umysł nie wie, co myśleć i to uczucie zawieszenia jest dla mnie ożywcze.

Niedawno Kuba miał robiony rezonans, który trwał 40 min. Jak wiadomo podczas rezonansu nie można się ruszać, bo każdy ruch powoduje, że trzeba rozpocząć badanie od nowa. W przypadku dzieci w wieku Kuby personel medyczny wykonujący badanie jest przygotowany na to, że trzeba będzie zaczynać kilka razy i że dorosły ma czasem problem z trwaniem w bezruchu, a co dopiero dzieciak. 
Ku miłemu zaskoczeniu wszystkich Kuba nie poruszył się podczas badania ani raz i wszystko poszło jak po maśle. Po badaniu mama zapytała go, jak udało mu się wytrwać tak długo. Kuba odpowiedział, że po kilku minutach zaczął go strasznie swędzieć nos i już miał się poruszyć, żeby się podrapać, ale przypomniał sobie, że “Pani Kasia mówiła na jodze, że trzeba się zastanowić, czy to faktycznie swędzi nos, czy to tylko myśl i skupić się na oddechu”. Po krótkiej analizie Kuba stwierdził, że jego swędzenie nosa to tylko myśl i skupił się na oddechu. Tym samym Kuba wbił mi drugiego klina w sam środek kolejnego przekonania, że dzieci jak już są na tej jodze, to jest to dla nich tylko forma gimnastyki i raczej nic więcej nie zrozumieją. Mój umysł jest fantastycznie wybity ze swojego rytmu i próbuje “ogarnąć” to zdarzenie.

Ps. Całkiem niedawno byłam świadkiem pewnej sceny u fryzjera. Klientem był chłopak w wieku 7 lat. Strzyżenie trwało może 20 min. Trwałoby krócej, gdyby nie fakt, że siedmiolatek nie potrafił wysiedzieć na fotelu fryzjerskim. Na kolanach miał Ipada z grą, która ryczała na cały salon. Dodatkowo cały czas zabawiała go mama, mówiąc, że “jeszcze troszeczkę Pawełku wytrzymaj” i wspierając go batonem Kinder Bueno. Pani fryzjerka wykonywała wokół niego dziwny taniec, próbując strzyc włosy na jego ruszającej się głowie (...)