piątek, 1 czerwca 2012

Arjava - prostolinijność

Często zdarza mi się, że ważny przekaz dochodzi do mnie dopiero wtedy, kiedy wracam do jakiegoś zjawiska (obrazu, słowa, melodii, ruchu, potrawy, człowieka) po raz drugi, trzeci, dziesiąty, setny itd. Mam już taką konstrukcję niezbyt skłonną do egzaltacji, uniesienia i natychmiastowego poruszenia. Ma to swoje zalety, bo ponoć małe szanse na wypalenie mają osoby, które nie płoną wielkim ogniem. Z drugiej strony często ze sporym opóźnieniem odkrywam, że słońce wschodzi na wschodzie, a zachodzi na zachodzie:-). Myślę jednak, że takie powolne smakowanie jest mimo wszystko wspaniałe. Po kilku latach praktykowania jogi odkrywam np. kolejne nieprawdopodobne aspekty psa z głową w dół. Wchodzę więc w tę asanę i nadziwić się nie mogę jej genialności. Po prawie trzydziestu latach jedzenia pomidorów i truskawek odkrywam, że są one tak doskonałe, że bez wątpienia mogą być dowodem na istnienie siły wyższej:-) Słucham Niny Simone i czuję się jak Edison, kiedy odkrył żarówkę. Jadę po raz chyba już dwusetny z tą samą Koleżanką,  tą samą drogą do tej samej pracy i dochodzę do wniosku, że jest mi dane jechać z jakąś absolutnie wyjątkową, kosmiczną istotą i na dodatek jedziemy niezwykle piękną drogą - jedynie praca ciągle ta sama - jak dotąd nie nastąpiło tu żadne olśnienie:-).

I tak trafiłam dziś na wielokrotnie już czytany fragment z książki dla instruktorów jogi autorstwa BKS Iyengara i Geety S. Iyengar dotyczący wybranych aspektów yam - tak ważnych dla każdego praktykującego:

- ahimsa - niekrzywdzenie
- satya - prawda
- asteya - powstrzymanie się od kradzieży
- ksama - wybaczanie
- dhrti - pewność intelektu
- daya - współczucie
- arjava - prostolinijność
- mitahara - umiarkowana dieta
- sauca - czystość

Myślę, że warto zatrzymać się przy każdym w powyższych słów, ale dzisiejszym "odkryciem" jest dla mnie arjava - prostolinijność. Wydaje mi się, że to dobry sposób na ułatwienie sobie życia, na niewikłanie się w skomplikowane sytuacje, wynikające m.in.z nadinterpretacji zdarzeń. Czasem naprawdę można popaść w paranoję, próbując usnuć skomplikowaną opowieść ze zjawisk, które po prostu są jakie są. I tak można np. dorabiać sobie ponure historie do tego, co kto powiedział, co miał na myśli i że mówiąc "tak" myślał zapewne "nie"; że dając, chciał tak naprawdę zabrać itd, itp. Chyba jednak prościej jest założyć, że jest jak jest. Że ludzie czasem mówią i robią różne rzeczy, nie mając żadnych niecnych zamiarów, a ich wydźwięk zależy zwykle tylko od naszego odbioru i nawykowej oceny. Pielęgnowanie prostolinijności w sobie sprawia, że przestajemy być podejrzliwi wobec innych i zaczynamy dostrzegać, że wszyscy (jakkolwiek nieprawdopodobnie może to brzmieć) w gruncie rzeczy -  na takiej całkiem podstawowej płaszczyźnie mają mimo wszystko dobre intencje. 

Wracając do Niny Simone "I'm just a soul, whose intentions are good"


Ps. Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka dla wszystkich małych i dużych mistrzów prostolinijności:-)

4 komentarze:

  1. Ja zbyt szybko wpadam w euforię ale dzięki jodze trochę wyciszam moje emocje.
    Z prostolijnością to trafione w samo sedno:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Od dzis staje sie prostolinijna:) a swoja droga jakie ladne, rzadko uzywane slowo. Dziekuje za ten blog, zostaje tu. Joga jest jedna z najlepszych rzeczy, jakie mnie w zyciu spotkały.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobry wieczór, dzięki za wszystkie komentarze:-) Ziemolina, moja regularność wpisów pozostawia wiele do życzenia - otwarcie przyznaję, że trochę uległam "łatwości" facebooka i tam zamieszczam informacje o ważniejszych wydarzeniach i ciekawszych stronach jogowych i tam również zapraszam serdecznie:-) Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń