piątek, 14 lutego 2020

BĄDŻ ROZRZUTNY W MIŁOŚCI

Gary Chapman w swojej książce “5 języków miłości” opisał 5 sposobów, w jaki ludzie mogą wyrażać sobie miłość. Są to:
  1. Słowa, czyli mówienie komuś, że się go kocha, że jest wspaniały, że go szanujemy, podziwiamy, doceniamy itd.
  2. Uwaga, czyli spędzanie z kimś czasu i robienie razem różnych fajnych rzeczy (inaczej skupienie na kimś swojej uwagi).
  3. Drobne przysługi, czyli wyręczanie lub pomaganie komuś w codziennych obowiązkach, po to, żeby było mu łatwiej, lepiej, wygodniej (zrobienie komuś kawy albo prania, umycie samochodu, podanie chusteczki jak leci mu z nosa itd.)
  4. Dotyk, czyli przytulanie, ściskanie, drapanie po plecach itd.
  5. Prezenty i niespodzianki, czyli robienie komuś małych prezentów, które wcale nie muszą być drogie ani nawet kupione - mogą być kartką z narysowanym sercem wrzuconą komuś do torby albo kwiatkiem urwanym z trawnika włożonym za wycieraczkę samochodu.
Zrozumienie 5 języków miłości ma w założeniu Garego Chapmana ułatwić nam wzajemną komunikację oraz zorientować się, jakim językiem mówi nasz partner lub członek rodziny. Jeśli bowiem głównym  “językiem miłości” Twojego dziecka albo partnera są np. “drobne przysługi” to nie ma sensu zalewać go wylewnymi listami miłosnymi i kwiecistymi wyznaniami, bo on bardziej poczuje miłość, jeśli wymienimy mu koło w aucie, wyprasujemy mu spodnie albo podwieziemy  na imprezę do kolegi. Jeśli czyimś głównym “językiem miłości” będzie “uwaga”, to nie dotrzemy do niego dając mu prezenty, bo dana osoba będzie bardziej wolała sobie z nami spędzić czas zamiast dostać kwiatki. Jeśli u kogoś dominującym językiem będą “słowa”, to choćbyśmy się dla niego zaharowywali, ściskali go i robili mu prezenty, to nie będzie to miało takiej mocy jak powiedzenie tej osobie, że jest świetnym kumplem, że ją kochamy albo podziwiamy.

Zastanowienie się, jakim “językiem miłości” mówią najbliższe nam osoby może prowadzić do bardzo zabawnych, ale zwykle konstruktywnych i pomocnych wniosków, które mogą ułatwić nam porozumiewanie się z partnerem, rodziną, przyjaciółmi i znajomymi. Najważniejszym jednak przesłaniem “5 języków miłości” jest to, że miłość przejawia się w nieskończonej ilości form i że możemy nią dzielić się z wszystkimi. Nie musimy od razu czuć “motylków w brzuchu”, co z resztą na dłuższą metę jest dosyć wyczerpujące :-)

Miłość ma cały wachlarz innych odcieni, do których należy m.in. uprzejmość, hojność, bycie pomocnym, wspierającym, zabawnym, inspirującym lub zwyczajnie przyzwoitym. “5 języków miłości” możemy dostosować do ludzi, z którymi wcale nie planujemy spędzić życia, ale po prostu z jakiegoś powodu spędzamy z nimi czas (np. w pracy albo w szkole). “Słowami” możemy mówić komuś, że dobrze wygląda, że jest dla nas inspirujący albo że miło przebywa się w jego towarzystwie. Języka “uwagi” możemy użyć dając komuś swój czas przez odpisanie na maila, na smsa, przez pamiętanie jak ma na imię, co robi i z czym aktualnie się zmaga lub czym się cieszy. Język “drobnych przysług” jest niewyczerpany i można go użyć rozwijając komuś matę przed zajęciami, odśnieżając komuś auto na parkingu albo przepuszczając kogoś w drzwiach - to naprawdę aż tak proste! Język “dotyku” może być czymś co w języku angielskim określa się mianem “warm shake of hand” i tak, to również jest aż tak łatwe - wystarczy komuś uścisnąć dłoń zamiast podawać mu tzw. “zdechłego śledzia”, wystarczy kogoś objąć albo zwyczajnie go uścisnąć lub też się do kogoś uśmiechnąć jeśli dany "ktoś" jest bardzo “niedotykalski”. Języka “prezentów i niespodzianek” nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć.

Najlepsze w “5 językach miłości” jest to, że kiedy ich używamy, to zawsze w rezultacie zaczynamy czuć się naprawdę dobrze. Jeśli ktoś do tej pory jakimś cudem nie spróbował, to gorąco polecam. Miłość to totalnie kosmiczna energia - im bardziej się nią dzielimy, tym bardziej ją czujemy. Dlatego z okazji dzisiejszych Walentynek zachęcam bardzo do tego, żebyśmy byli hojni i prawie że rozrzutni jeśli chodzi o miłość, bo zawsze warto!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz