poniedziałek, 21 października 2013

Jala Neti - skuteczny sposób na problemy z zatokami

Jala Neti to technika jogi służąca oczyszczaniu nosa oraz zatok za pomocą roztworu wody i soli morskiej. Roztwór wlewa się przy pomocy specjalnego naczynia jedną dziurką nosa, a wylewa drugą, usuwając z nosa oraz zatok wszystko, co przeszkadza im w prawidłowym funkcjonowaniu, tzn. pyłki, kurz, nadmiar śluzu, wirusy itd. Mimo że wiedziałam o tej metodzie od wielu lat, to nigdy jej nie stosowałam, bo wydawało mi się, że jest ona przejawem higienicznej nadgorliwości i że przecież ciało jest tak zbudowane, że samo sobie ze wszystkim poradzi.

Zmieniłam zdanie, kiedy ponad rok temu dopadła mnie uciążliwa i powracająca infekcja zatok, która wydawała się być naprawdę odporna na wszystkie konwencjonalne i niekonwencjonalne metody leczenia. Wprawdzie na pierwszy rzut oka funkcjonowałam w miarę normalnie, ale niedoleczone zatoki cały czas nie dawały o sobie zapomnieć, powodując ból głowy albo wywołując co chwilę przeziębienie. Po wypróbowaniu różnych sposobów - od podgrzewanych okładów z soli, inhalacje, kuracje ziołowe oraz stosowanie różnych środków, które mój Mąż w skrócie określa mianem "placeboli":-), ktoś polecił mi właśnie płukanie nosa przy użyciu butelki Sinus Rinse firmy Neli Med - z góry zaznaczam, że nie jestem przedstawicielem handlowym tej firmy:-) Właściwie płukanie nosa przy pomocy tej butelki opiera się dokładnie na tej samej zasadzie, co oczyszczanie Jala Neti z tą różnicą, że jest ono wg. mnie bardziej komfortowe, szczególnie dla osób, które nigdy wcześniej nie płukały nosa w ten sposób. Efekt już po kilku dniach stosowania był pozytywnie piorunujący, jak na tak wydawałoby się banalną metodę. Poczucie dobrego smaku powstrzymuje mnie przed zwierzeniami dotyczącymi tego, co może wlecieć człowiekowi z zatok i jak wspaniałe jest uczucie, kiedy to coś już wyleci:-)

Po kilku miesiącach udałam się kontrolnie do laryngologa i pierwszym poleceniem lekarskim, jakie usłyszałam było właśnie płukanie nosa i zatok. Zawsze bardzo mnie cieszy, kiedy lekarz rekomenduje jako metodę leczenia coś, co wywodzi się z jogi (nawet jeśli sam lekarz o tym nie wie:-)) i na dodatek z całym przekonaniem prezentuje sensowne argumenty, dlaczego dana metoda jest skuteczna. W tym przypadku pani laryngolog powiedziała mi, że osoby mające tendencję do infekcji zatok jak również alergicy powinni włączyć oczyszczanie nosa i zatok do swojej codziennej higieny osobistej zaraz obok mycia twarzy i zębów. Z własnego doświadczenia mogę potwierdzić, że naprawdę warto, bo nawet jeśli już zdarzy nam się złapać jakieś przeziębienie, to zasadnoczo szybciej jesteśmy w stanie się z nim uporać.

Jeśli czyimś słabym punktem są właśnie zatoki, to oprócz Jala Neti ze sposobów przetestowanych na własnej skórze polecam:
  • dobrą akupunkturę - dla mnie dobra to jednak przede wszystkim taka, którą wykonuje często praktykujący ją lekarz - jak się poszuka, to okazuje się, że wielu lekarzy zajmuje się igłami i można załapać się na serię zabiegów refundowanych w całości przez NFZ:-)
  • zwiększenie spożycia kaszy jaglanej w każdej postaci oraz zmniejszenie do absolutnego minimum spożycia nabiału (przynajmniej w okresie kiedy wirusy szaleją); jak jest dobrze, to jest dobrze, ale w okresie jesienno-zimowym przekonałam się, że nabiał faktycznie wychładza i powoduje nadprodukcję śluzu w zatokach
  • z pozycji jogi bardzo pomocna była dla mnie świeca
  • unikanie dłuższego przebywania w pomieszczeniach, w których podejrzewamy, że "grasują" grzyby (zdarza się, że czyjeś miejsce pracy znajduje się właśnie w takim budynku i co jest najbardziej zdradliwe - właściwie wizualnie nic na to nie wskazuje - pracowałam kiedyś w takim właśnie biurze w starej kamienicy w Katowicach - w takich sytuacjach Jala Neti to jest wg. mnie konieczność)
  • sprawdzone sposoby babć - wełniana czapka, ciepłe gacie, gorąca zupa i inne "evergreeny", które każdy zna i często nie docenia:-)
Mam optymistyczne wrażenie, że tak poważne problemy z zatokami to w moim przypadku już przeszłość, ale wiem, że jest sporo osób, które ciągle się z nimi męczą. Jeśli ktoś zna jakieś sprawdzone, skuteczne metody i ma ochotę się podzielić, to zachęcam.

12 komentarzy:

  1. Kaszę jaglaną i ograniczenie nabiału praktykuję a płukanie nosa nieco mnie przeraża ale jutro zamierzam TO zrobić. Dzięki, Kasiu, za przypomnienie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Płukanie zatok butelką Sinus Rinse to nic strasznego, dla mnie jest zupełnie nie odczuwalne :) Kilka lat temu borykałam się z nawracającymi zapaleniami zatok, które przyczyniły się do powstania torbieli w zatoce szczękowej- konieczne było jej usunięcie operacyjnie. Kilka miesięcy po zabiegu usunięcia torbieli zapalenia zaczęły powracać ale laryngolog zalecił mi płukanie zatok butelką i tylko dzięki temu moje problemy z zatokami to już przeszłość. Polecam płukanie, które może wiele osób przerażać ale gwarantuję, że operacja zatoki i związane z nią np szwy w jamie ustnej są nieprzyjemnym przeżyciem. Pozdrawiam, Alicja

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki Alicja za podzielenie się doświadczeniem w tym temacie:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Polecam olejek z oregano (do kupienia w aptece). Rewelacyjnie oczyszcza nie tylko zatoki, także cały organizm z toksyn. mm:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam, ja mam mały problem.

    Jestem w ciąży i mam paskudne przeziebienie w związku z czym postanowiłam płukać zatoki. Płukałam własnoręcznie przyrządzonym roztworem wody z solą i strzykawką.

    Póki co w sobote płukałam 4 razy w ciagu dnia, wczoraj dwa razy. Niby wszystko ok, ale dziś rano obudziłam sie ze sklejonymi od ropy oczami a z nosa leciały mi głównie "glutu" z dużą ilością ciemnej krwi, nawet były takie skrzepy.

    Czy istnieje mozliwość że płukanie "pobudziło" zatoki do głębszego oczyszczania i usuwane sa stare zalegające w zatokach masy kserożelu?
    Czy ja cos mogłam zrobić nie tak?
    Czytałam sporo na ten temat i nie było nigdzie żadnej informacji o powikłaniach czy skutkachu ubocznych a dzis rano naprawdę się zmartwiłam swoim stanem. Temperatury nie mam.

    Czy ma ktoś może jakąś teorię na ten temat?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem lekarzem, ale mój laryngolog polecił mi płukanie zatok codziennie, więc raczej nie jest to jakiś groźny proceder. Być może płukanie faktycznie pobudziło zatoki do mocniejszego oczyszczania. Najrozsądniej byłoby jednak skonsultować to po prostu z laryngologiem właśnie. Warto też pamiętać o tym, żeby woda do płukania nie była ani za zimna, ani za gorąca oraz żeby proporcja soli była ok - tak żeby ani temperatura ani nieodpowiednia ilość soli nie spowodowała podrażnień. W zestawie do butelki Sinus Rinse są specjalne saszetki, więc nie ma z tym problemu. Zdrowia życzę:-)

      Usuń
    2. Problemem może być to że używasz strzykawki: rozumiem że "wyciskasz" płyn do nosa. Nie jest polecane płukanie ze zwiększonym ciśnieniem, a takie generuje strzykawka. W normalnym płukaniu przepływ jest grawitacyjny.

      Usuń
  6. Ogólnie to sprawa zatok wygląda tak:
    1. chore zatoki to efekt suchego powietrza ponieważ zatoki to inaczej błona śluzowa a więc coś co jest nawilżone a brak wilgoci w powietrzu powoduje wysychanie tej śluzówki pękanie wnikanie bakterii i stany zapalne
    2.płukanie nosa jala neti pomaga tylko wraz z pilnowaniem aby powietrze które sie wdycha było wilgotne 40-60% inaczej jala neti nie pomoże w niczym
    3.zatoki same sie zregenerują muszą mieć tylko przywrócone warunki pracy jak każda maszyna która pracuje w warunkach nie przystosowanych do jej eksploatacji
    4.nie trzeba kupować zadnych zestawów do jala neti wystarczy w motoryzacyjnym kupić sobie litrową konewke do oleju i za 15zł masz zestaw do jala neti plus woda nawet kranówka i do tego odpowiednie stężenie soli kamiennej
    no i myslenie

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze jedno te powyższe zalecenia co do spozycia kaszy jaglanej czy zmniejszenia spozycia nabiału to bzdury. Ponadto w okresach zimowych bakterie nie szaleją. Przyczyną zachorowań ludzi jest suche powietrze którego suchość zwieksza sie wraz ze spadkiem temperatury. Efekt tza zamarzania w nosie to nie zamarzanie a wysuszanie sluzówki. Suche powietrze jest zabójcze dla śluzówki a fala zachorowań na tzw grypy przypada na końce okresu mrozów co jest logiczne bo wówczas powietrze w mieszkaniach biurach szkołach przedszkolach jest najbardziej suche. I jeszcze jedno bo często ludzie chorują kiedy zostają w domu sami bo dzieci sie wyprowadzają. Jest to logiczny proces ponieważ na stałą kubature mieszkania przypada mniejsza liczba osób które produkują wilgoć. Najlepszym wskaźnikiem suchego powietrza są kwiaty, jak słabo rosną w domu i trzeba często podlewac to znaczy że powietrze w domu jest poniżej 40% wilgotności a to już źle. Można tez za 15 zł kupić najtańszy wilgotnościomierz czy to elektroniczny czy zoologiczny bezbateryjny. Utrzymasz wilgoć na odpowiednim poziomie zimą w otoczeniu w którym przebywasz a nie bedziesz potrzebować żadnego jala neti żadnych antybiotyków i lekarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarze. Zapewne ktoś skorzysta z tych informacji. Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo zdrowia oraz pogody ducha :-)

      Usuń