sobota, 16 sierpnia 2014

O wzlotach i upadkach, które nie są wzlotami i upadkami

Kiedy pojawia się problem, pojawia się też odruchowa reakcja jego zwalczenia. Zwalczanie to stawianie oporu, intensywna chęć pozbycia się czegoś w naszym mniemaniu negatywnego. Nie ma znaczenia, czy jest to spadająca jak grom z jasnego nieba choroba, kłopoty finansowe, trudności w pracy albo w rodzinie. Automatyczną reakcją umysłu jest spięcie ciała i wyrzut potężnej dawki kortyzolu, który w dużym stężeniu utrzymuje nas w nieustannym nastroju "walcz albo uciekaj", a w rezultacie powoduje dalsze dolegliwości zdrowotne. Poddając się temu nieświadomemu schematowi udało mi się wyhodować kilka schorzeń, którymi nie ma się co chwalić i które do dziś od czasu do czasu dają o sobie znać. 

Dopiero po kilku latach praktyki asan i uważności dotarło do mnie, że walka nie ma sensu i że nie tędy droga, bo im bardziej czemuś stawiam opór, tym bardziej to coś napiera. To jak wchodzenie na siłę w asanę, na którą nie jest się gotowym - im bardziej się usiłuje, tym bardziej jest to niemożliwe i tym większa podatność na kontuzję. I tak dotarło do mnie, że pierwszym krokiem do rozwiązania jakiegoś problemu, jest uświadomienie sobie, że nie jest on ani dobry, ani zły i że właściwie należałoby zamienić słowo "problem" na "doświadczenie" - doświadczenie, które jest jakie jest
Jeszcze nie wiem, czy pozytywne, czy negatywne. Nie wiem tego, bo nie mam i nie mogę mieć pełnego obrazu swojego życia. Nie wiem, czy coś, co wydaje się dzisiaj złe, jutro nie okaże się moim wybawieniem i na odwrót - coś, z czego dziś się cieszę, nie będzie dla mnie za rok uciążliwością. Nie wiem tego, bo znam tylko kawałek swojego planu, ale nie znam jego całej perspektywy. Coś jak na obrazku poniżej - ten na górze przedstawia fragment mojego plan, a ten na dole jego pełny obraz - można go sobie nazwać planem boskim, kosmicznym, absolutnym - wedle upodobań:-)

 
Pewnym jest jednak, że każde doświadczenie jakoś mnie zmienia i mam nadzieję, że jest to zmiana na lepsze. Jeśli przyczepię określonemu doświadczeniu etykietę "złe", przestanę postrzegać je jako szansę do zmiany, a będę widzieć je tylko w kategoriach "wroga". I tak cała moja energia zamiast na próbę zrozumienia szerszego kontekstu pójdzie na stawianie oporu, zwalczanie, napinanie się.

Znana nauczycielka jogi Jackie Nett powiedziała kiedyś w wywiadzie dotyczącym praktyki asan w czasie choroby: "Ucz się ze swojej niemocy". Wierzę, że człowiek najlepiej rozwija się poprzez miłość, radość, szczęście i dobre zdarzenia. Wiem też jednak, że nie zawsze możemy być pewni, które zdarzenie jest dobre. Dlatego myślę, że zanim wpadniemy w spiralę użalania się, złoszczenia się na los, obwiniania się za błędy i ogólnej paniki, warto zachować czujność, spokój i mocne uziemienie w teraźniejszości. Spokój, łagodność i racjonalne działanie tu i teraz dadzą efekty w przyszłości. W końcu - jak widać na załączonym obrazku - w tym kosmicznym planie zawsze wychodzi "jakieś" słońce .

Ilustracja pochodzi z profilu facebookowego Ekhart Yoga.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz